ŻYĆ W RYTMIE SWOJEJ EPOKI

vatican1

Żyć w rytmie swej epoki, interesować się wszystkim, co życie przynosi każdego dnia nam i innym. Wiedziała o tym już sławna stara baronowa Staffe, która w swoim przewodniku po życiu tak pisała:…Aby się nie zestarzeć, trzeba interesować się sprawami spo­łecznymi, znajdować przyjemność w rozmowach o postępie ludzko­ści, o nowych jej zdobyczach, o wielkich odkryciach i pięknych wy­nalazkach; trzeba uznawać postęp i nie utrzymywać gwałtem, że wczoraj było lepsze niż dzisiaj. Udzielać innym swoich rad łagod­nie i nie podkreślając, że lata nauczyły nas wszystkiego”.

JOGA I PŁYWANIE

Joga-plywanie-jazda-na-rowerze.-Te-sporty-na-pewno-pomoga-Ci-w-bieganiu_article

Bo mieć kilkadziesiąt lat, to wcale dziś nie znaczy, że trzeba żyć wyłącznie w fotelu. Wręcz przeciwnie, tylko aktywne życie jest w stanie zapewnić nam młodość ducha i ciała oraz dobre samopo­czucie. Bo tym, co najbardziej zabija starszych ludzi, jest nie praca i nie wysiłek, ale nuda i nicnierobienie. Więc dla utrzymania mło­dości lekarze przepisują dziś nie wypoczynek i oszczędzanie się, ale właśnie aktywność fizyczną i – jeśli się da – intelektualną. Zale­cając poza tym gimnastykę i sporty. Tak, sporty. Mając nawet sześć­dziesiąt lat można jeździć na rowerze, ślizgać się na łyżwach, pły­wać, tańczyć, wiosłować, ćwiczyć jogę. Zwłaszcza pływanie, które można uprawiać przez okrągły rok albo na świeżym powietrzu w otwartych akwenach, albo w basenach zamkniętych.

MŁODSZE I STARSZE KOBIETY

z10978004Q,Fot--Charles-Sykes-Rex---Rex-Features-EAST-NEWS--B

Wobec dwudziestoletnich dlatego, że czują one w nich rywalki, wobec tych starszych dojrzałych bo nie chcą sobie wyobrazić, że kiedyś również będą miały tyle. Okazuje się także, że to kwiecie wieku kobiety, czas wielu ra­dości lata pełni, dojrzałości. Czas rozmaitych uroków i doznań, na które dawniej byłyśmy ślepe i głuche. Na wielu płaszczyznach. Ale też jest to wiek, kiedy należy uważać, spoglqdać na siebie krytycznie, czasem nawet bezlitośnie. Wiek, kiedy dekolt zbyt dale­ko posunięty może u niektórych pań okazać się krępujący dla oto­czenia, a zbyt swobodne czy egzaltowane zachowanie denerwujqce.

DEMOKRATYCZNA BIŻUTERIA

BR00012a-300x250

Cała ta „demokratyczna” biżuteria, kokietująca nie kosztowno­ścią surowca, ale samą formą, oparta na srebrze, miedzi czy innych niekosztownych metalach i kamieniach półszlachetnych lub zwykłych kamieniach polnych, ma tę wspaniałą zaletę, że komponuje się tak harmonijnie z ubiorem, jaki najbardziej dziś lubimy, a więc tymi wszystkimi spodniami dżinsowatymi i naszymi ukochanymi swetrami, swetrzyskami. Nie dotyczą jej kanony obowiązujące przy nosze­niu biżuterii „za cenę złota” (że złotych ozdób nie nosi się do południa, do pracy czy na zakupy, że turkusy można nosić już po południu, a brylanty dopiero wieczorem). Tę nową biżuterię nosi­my, kiedy mamy ochotę, często jest ona traktowana nawet na za­sadzie tzw. dodatku, jak pasek czy rękawiczki, jako uzupełnienie stroju.

GEOMETRYCZNA KOMPOZYCJA

pobrane

Odznaczają się geometryczną kompozycją i ma­tematycznymi proporcjami; one wyznaczają ostateczną formę. Po­zbawione są ponadto wszelkich znamion zdobnictwa czy to w po­staci kamieni, czy ornamentu. W tej konwencji estetycznej efekt plastyczny łożyska kulkowego czy innego detalu maszynowego przeciwstawiony jest tradycyjnemu efektowi błysku kamienia czy efektowi ornamentu, ma z nim konku­rować w oczach odbiorcy.Czy się to udaje? Jak na razie trafia głównie do młodych no­woczesnych, innym wydając się nazbyt szokującym wyzwaniem dla wszelkich przyswojonych kanonów estetycznych w tej dziedzinie. Trzeba będzie zapewne czasu, byśmy się na tę kontrowersyjną jesz­cze dziś estetykę uwrażliwili szerzej.

Z PRZEPYCHEM

 pobrane (1)

Z podobnym przepychem obnosiły swoje klejnoty niewiasty, któ­rym nie wystarczało już strojenia nimi głów, uszu, szyi, ale naszy­wały jeszcze perłami, zdobiły złotem suknie, i to tak bogato, że łacno mogła stanowić każda magazyn jubilerski. Toteż nie bez racji pisał o nich poeta Wespazjan Kochowski, że „Swoje folwarki wzięła wraz z chłopy i gumny na barki”.Dopiero na przełomie XIX i XX wieku nabierają klejnoty innej rangi, stając się także  sprawq sztuki, nie tylko finansów.Do tych, co odmieniają formę biżuterii należy przede wszystkim francuski jubiler-artysta Rene Laliąue, który w 1900 roku wystawił w muzeum sztuki dekoracyjnej w Paryżu kolię ze złota, emalii i ka­mieni po raz pierwszy w kompozycji figuratywnej, przedstawiają­cej kwiaty oraz główkę kobiecą.

NAJDROŻSZE BRYLANTY

pobrane (2)

Najdroższe brylanty uży­wane były jako guziki, stroje obszywano złotą nitką. Jak mówią po­tomnym polskie kroniki historyczne taki na przykład wojewoda smoleński Firlej posiadał żupan zapinany na guzy z szafirów opraw­nych w złoto, a każdy szafir był wielkości połówki włoskiego orze­cha. Starosta kaniowski Potocki zapinał był swój żupan reprezenta­cyjny na guzy z dużych brylantów. O rozrzutności i zbytku polskich magnatów w szafowaniu klej­notami w ubiorze mówią nam spisy inwentarzowe pozostawione po ich śmierci. Tak więc Janusz Radziwiłł pozostawił spadkobiercom m. in. setkę wielkich guzów rubinowych, a także guzy brylantowe, szmaragdowe, turkusowe, a Maria Potocka setkę nadzwyczaj ko­sztownych pierścieni i jeszcze szkatułę nieoprawnych diamentów.